Autor: admin dnia 2010/03/07
Sobotnie popołudnie, to czas, w którym Związek Syndykalistów Polski po raz kolejny postanowił nacisnąć na pracodawcę GreenWay’a przy ul. Kuźniczej we Wrocławiu w sprawie rażącego naruszenia praw pracowników.
Klientom baru GreenWay zostały rozdane ulotki , w których poinformowano o łamaniu praw pracowniczych we wrocławskim lokalu (praca za darmo, 11-12 godzin dziennie na „okresie próbnym”), oraz przypadkach łamania praw pracowniczych w innych miastach, takich jak Olsztyn, Poznań czy Łódź. Działanie to, jak widać, ma wymiar taktyczny, nie jednostkowy, co sugerują aktywistom specjaliści od Public Releations GreenWay’a.
Protestujący ze Związku Syndykalistów Polski, domagają się aby wszyscy pracownicy GreenWay’a byli legalnie zatrudnieni i mieli godne warunki pracy. Jednak mimo tych nacisków, zarząd korporacji nie chce zagwarantować, że pracownicy sieci nie będą zmuszani do darmowej pracy lub nieodpłatnych nadgodzin, co jest wymagane prawem minimum! Co więcej, korporacja GreenWay poprzez swojego radcę prawnego wysłała list z pogróżkami do jednej z byłych pracownic, w którym oskarża ją o „szantaż” i „pomówienie”.
Przez megafon w barze oświadczono także kierownictwu GW oraz klientom, że ZSP oraz pokrzywdzeni pracownicy nie poddadzą się tanim chwytom oraz szantażowi ze strony Green Waya i że są przygotowani do walki. Część klientów opuściła natychmiast lokal. Do pikiety dołączył na chwilę także przechodzący przypadkiem francuski alterglobalista.
Związek Syndykalistów Polski, nie zamierza odpuścić sprawy i planuje kontynuowanie walki o godne warunki pracy oraz wypłatę należnych wynagrodzeń.
Autor: admin dnia 2010/03/03
Wrocławski Green Way na Kuźniczej straszy sądem pracownicę, której wcześniej, po pikiecie zorganizowanej przez ZSP obiecywał pieniądze. Nie wiadomo dlaczego pracodawca upatrzył sobie właśnie tę osobę na ofiarę szantażu. Wiemy,że przynajmniej 6 osób pracowało w Green Way za darmo, spośród których trzy opowiedziały nam swoje historie.
Radca prawny Anna Grzegorska zatrudniona przez bar Green Way stwierdza, niezgodnie z prawdą, że pracownicy w czasie szkolenia nie są pracownikami i oskarża byłą pracownicę o “szantaż” i “pomówienie”, gdyż publicznie domaga się należnego jej wynagrodzenia. Oprócz wyssanych z palca zarzutów wobec byłej pracownicy, pojawia się też groźba poinformowania uczelni o jej “anarchistycznej działalności”.
Działalność właściciela wrocławskiego baru stawia w bardzo złym świetle twierdzenia prezesa Green Way, Jerzego Szkolnickiego, który udaje, że sprawa zmierza w kierunku ugodowego rozwiązania. Jak widać, Green Way zamierza raczej zastraszyć pracowników, by pozbawić ich należnych im praw.
CZEKAJ! To nie koniec wpisu… czytaj dalej »
Autor: admin dnia
W środowej audycji ALTERGODZINY – audycji społecznie zaangażowanej zostanie poruszony temat warunków pracy w sieci barów Green Way oraz związanego z tym, niedawnego protestu, jaki miał miejsce we Wrocławiu. Gośćmi będą osoby, które straciły pracę w sieci Green Way. O komentarz dotyczący niedawnych wydarzeń zostanie poproszony także zarząd Green Way’a.
W audycji również o prawach pracowniczych i ich ochronie w sytuacjach, kiedy pracownikom nie proponuje się umów o pracę, lecz umowy cywilno-prawne (o dzieło lub zlecenie), o “śmieciowych” warunkach pracy oraz o tym, jak się przed nimi bronić.
Altergodzina nadawana jest w każdą środę o godz. 22:00 w Akademickim Radiu LUZ w Internecie (www.radioluz.pwr.wroc.pl) i we Wrocławiu na 91,6 FM.
Autor: admin dnia 2010/02/27
Wyzyskiwacze z Greenway we Wrocławiu na Kuźniczej po pikiecie pod swoim lokalem zadzwonili do co najmniej dwóch z osób, które nie otrzymały wynagrodzenia za pracę z propozycją wypłaty. Osoby te stawiły się w restauracji, lecz na miejscu okazało się, że nie ma dla nich umów, a jedynie oświadczenia, że otrzymały wynagrodzenie. Odmówiły zatem ich podpisania i dały wyzyskiwaczom czas na przygotowanie umów.
Dziś ponownie doszło do spotkania z właścicielami. Znów nie mieli oni umów i oświadczyli, że nie zamierzają płacić. Celem zastraszenia pokazali na monitorze komputera oświadczenia pracowników i pracownic Greenway, że są zadowoleni z warunków pracy i zagrozili pozwem jeśli w ciągu trzech dni dotyczące ich artykuły nie znikną z internetu.
Autor: admin dnia
Według informacji pochodzących z różnych źródeł możemy ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że w lokalu Greenway przy ulicy Kuźniczej 11/13 we Wrocławiu wielokrotnie dochodziło do łamania praw pracowniczych. Wszystko wskazuje na to, że osoby prowadzące restaurację za nic mają pracowników i pracownice i dążą do jak największych zysków ich kosztem.
Od stycznia tego roku przynajmniej 6 osób pracowało w tym lokalu za darmo. Zważywszy na skalę i krótki okres zjawiska oraz fakt, że lokal cały czas poszukuje pracowników lub pracownic przypuszczamy, że darmowa praca jest stałym źródłem zysku dla osób organizujących ten proceder. To skandaliczne, że te osoby nie fatygują się nawet by ustalić przyszłe warunki pracy z zatrudnionymi. Osoby rozpoczynające okres darmowej pracy nie wiedzą, jaka umowa zostanie z nimi zawarta, ani jakie otrzymają wypłaty. Organizatorzy procederu twierdzą ponadto, że ustalanie stawki za godzinę pracy w ogóle jest niekonieczne i zastrzegają, że wynagrodzenie za pracę ustalane będzie uznaniowo. Wynagrodzenie w żadnym razie nie przysługiwać jednak będzie za pracę dłużej niż do 19:30 czyli pół godziny od zamknięcia.
Okres bezpłatnego zatrudnienia jest nieustalonej długości, a osobom go przechodzącym sugeruje się, że im więcej godzin przepracują podczas niego tym szybciej zaczną zarabiać. Początkowo pracę za darmo nazywano „okresem próbnym”, następnie „szkoleniem”, a potem podpisywano na ten czas fałszywą umowę zlecenie na „pracę na magazynie”, sporządzoną w jednym egzemplarzu, z zastrzeżeniem, że widniejąca na niej kwota nie zostanie wypłacona.
Jednej z pracownic powiedziano tam, że nie można podpisać z nią umowy o pracę, gdyż nie wypracuje całego etatu, co było ewidentnym kłamstwem w świetle obowiązujących przepisów. Pracownica po darmowym okresie pracuje na umowę zlecenie, co jest nielegalne, gdyż wykonuje obowiązki pod nadzorem, w miejscu i czasie określonym przez osoby prowadzące lokal, mamy tu więc do czynienia z praktyką mającą na celu jedynie pozbawienie owej pracownicy świadczeń wynikających z Kodeksu Pracy. Co więcej, wiemy o sytuacji przedłużającego się oczekiwania na podpisanie umowy, mimo iż zgodnie z prawem powinna być ona podpisana w dniu rozpoczęcia pracy, a w wypadku braku takiej możliwości konieczne jest pisemne oświadczenie o woli jej zawarcia.
Na domiar złego, w czasie pracy, która niekiedy trwa 11 godzin, nie ma żadnej formalnej przerwy (co również niezgodne jest z Kodeksem Pracy), a pracownicy i pracownice często są poganiani żeby nie spędzać za dużo czasu odpoczywając, jedząc czy pijąc.
Chcemy z całą mocą podkreślić, że zgodnie z prawem, które i tak w niewystarczający sposób chroni interesy pracownicze przed samowolą właścicieli, umowa lub oświadczenie o woli jej zawarcia, musi być podpisana już pierwszego dnia pracy. To samo prawo jasno określa, że w wypadku pracy za barem, jak w Greenway, czy przy zmywaniu musi to być umowa o pracę, a więc gwarantująca nie tylko wynagrodzenie za każdą godzinę pracy (z dodatkowymi stawkami za nadgodziny), ale również prawo do urlopu i płatnych okresów zwolnienia lekarskiego. Uporczywe łamanie tego prawa jest zagrożone karą więzienia.
Ponieważ nie jest to pierwsza sytuacja, gdy dowiadujemy się o łamaniu praw pracowniczych w lokalach Greenaway domyślamy się, że zarząd firmy nie jest w stanie zadbać o panujące w nich warunki pracy lub nie jest tą kwestią zainteresowany. Jako organizacja pracownicza, nie możemy zaakceptować tego faktu. Nie jesteśmy zainteresowani stanowiskiem marketingowym, interesują nas konkretne rozwiązania. Zwracamy się zatem do zarzadu z prośbą o skuteczne i trwałe rozwiązanie sprawy wyzysku w restauracjach Greenaway. Można to zrobić na przyklad poprzez podpisanie aneksów do umów z wszystkimi ajentami i ajentkami (franczyzobiorcami), które stanowiłyby o wygaśnięciu umowy ajencyjnej w wypadku łamania praw pracowniczych. To dopiero upewniłoby nas, że firmie Greenway zależy na tym, by jej klienci jedli etycznie. Jeśli takie rozwiązanie nie nastąpi, rozpoczniemy bojkot barów Greenaway.
Związek Syndykalistów Polski
http://zsp.net.pl
Autor: admin dnia
W piątkowe popołudnie, wrocławska grupa ZSP (Związek Syndykalistów Polski), zorganizowała pikietę solidarnościową z oszukanymi pracownicami, pod wegetariańską restauracją, GreenWay. Pikietujący przeprowadzili akcję informacyjną, w której przedstawiali problem wyzysku pracowników na tzw. ”okres próbny”, na którym nie płaci się należnych pensji. Właścicielka restauracji zdenerwowana faktem, rozdawania ulotek klientom sieci, oraz informowania przechodniów na ulicy przechodniów, wezwała policję. Spisani zostali wszyscy uczestnicy pikiety, za „naruszenie spokoju w miejscu prywatnym”. Na pytanie jednej z oszukanych pracownic o zapłacę należnych pieniędzy, właścicielka GreenWay, w cyniczny i arogancki sposób odpowiedziała „Pani u mnie nie pracowała”.
Autor: admin dnia
Jak dowiedzieliśmy się mimo iż nowy wyzyskiwacz we wrocławskim Greenwayu na Kuźniczej szarogęsi się tam jedynie od początku stycznia już przynajmniej 6 osób (w firmie gdzie na zmianie pracuje maksymalnie 7 osób) odbyło darmowy “okres probny”. Pracownica z najdłuższym stażem na barze (nie licząc osób na zmywaku) pracuje kilka tygodni i na razie ma umowę zlecenie.
Wyzyskiwacz jest wyjątkowym krętaczem. Nie dość, że praca za darmo początkowo nazywana była “okresem probnym” a potem nagle zmieniła nazwę na “szkolenie” to każda nowozatrudniona pracownica spotykała się z nowymi kłamstwami i nowymi manipulacjami. Po pierwsze ów okres próbny (potem nazwany szkoleniem) jest nieokreślonej długości, a czas pracy w jego trakcie jest niezdefiniowany. Sugeruje się jednak, że im więcej ktoś będzie przebywać w lokalu tym szybciej zacznie się mu płacić (praca trwa maksymalnie 11 godzin), a zdarzały się sytuacje gdy wyzyskiwacz stwierdzał, że osoba, która już 5 dni pracuje za darmo musi przyjść jeszcze raz na cały dzień za darmo. Ostatnio być może wystraszony nieco krętacz zaczął podpisywać fikcyjne umowy na okres owego szkolenia na “pracę w magazynie”, na której jest jakaś kwota, lecz od razu sugeruje się, że nie zostanie ona wypłacona. Osoba zatrudniana nie dostaje kopii umowy. Jedna z osób została zmuszona do tego by zrzec się ustnie wynagrodzenia za pracę w obecności sprowadzonego naprędce “świadka”.
Zdarzały się także sytuacje, że zatrudniana osoba musiała podpisać oświadczenie, że zgadza się na rewizję oraz, że zgadza się na obserwację przez monitoring (co jak wiadomo było tylko naciskiem psychologicznym).Ponadto nikt nie wie dokładnie jaka jest stawka za godzinę pracy (nawet osoby, które już pracują “za pieniądze”) nie wiedzą dokładnie za ile, kwotę wyzyskiwacz ustala wedle uznania. Z osobami pracującymi za darmo o ewentualnym przyszłym wynagrodzeniu rozmawia niechętnie dopiero wyraźnie “przyciśnięty” nie mówi niekiedy nawet jaka umowa zostanie zawarta. Jednej z osób powiedział zaś, że nie może z nią zawrzeć umowy o pracę gdyż nie wyrobi ona pełnego etatu (co jest kolejnym z długiej listy kłamstewek owego złodzieja, czyżby nie istniały umowy na niepełny wymiar czasu pracy?).
Co więcej dowiemy się też od niego, że “nie ma czegoś takiego jak nadgodziny” oraz, że jeśli pracownicy nie zdążą rozliczyć baru do 19:30 to jest to ich wina i nigdy nie będą mieli za to płacone (co oznacza, że ostatnie pół godziny w praktyce pracuje się za darmo).W czasie pracy nie ma formalnej przerwy, na pracowników jest nacisk by nie siedzieli zbyt długo, mimo iż teoretycznie pracownicy mają prawo zjeść za darmo obiad są naciski by tego nie robili. Wreszcie nawet po 6 dniach od momentu zatrudnienia (czyli końca owego szkolenia) pracownik czy pracownica nie mają umowy ani pisemnego oświadczenia o woli jej zawarcia.
Autor: admin dnia
Restauracja Greenway we Wrocławiu na ulicy Kuźniczej zatrudnia ludzi na czarno i nie płaci za pracę. Na lokalu wciąż wisi kartka, że potrzebni są nowi pracownicy. Takie osoby przyjmowane są na “okres próbny”. Właściciele najwidoczniej nie wiedzą co oznacza sformułowanie “okres próbny” gdyż kandydatów informują, że nie będzie na ten okres zawarta żadna umowa, nie wiadomo ile on potrwa (”około 5 dni”) oraz nie przysługuje za niego wynagrodzenie. Kandydaci i kandydatki nie są nawet informowani jaka umowa zostanie z nimi zawarta po owym okresie, ani jakie będzie ich wynagrodzenie za dalszą pracę. Właściciele stosują także wobec nowo zatrudnionych osób (tych właśnie, które pracują za darmo) pranie mózgu mające na celu przekonanie ich, że pracują w wyjątkowym miejscu i powinny dawać z siebie jak najwięcej firmie.
O złym traktowaniu pracowników sieci pisano już tutaj.